nielegalne pieniądze
Przelewy zagraniczne jakie odnotowuje NBP nie ujmują tych euro, funtów i dolarów, które zdobywają za granicą Polacy pracujący na czarno. Oni nie mają za granicą kont bankowych i zarobione pieniążki przywożą schowane głęboko w walizce. Można podejrzewać, że nielegalni emigranci przywożą do kraju drugie tyle co legalni, a więc miesięcznie nasz kraj pozyskuje w ten sposób nie 400-500, lecz 800-900 mln euro. W skali roku jest to ok. 10 mld euro, a więc już niewiele mniej niż wynosi deficyt w naszym handlu zagranicznym. To właśnie dzięki dużym przekazom od emigrantów nasza gospodarka mogła sobie pozwolić na trwającą wiele lat silną nierównowagę w handlu zagranicznym.
Ostatnie wyniki wskazują jednak, że ten system przestaje działać. Deficyt handlowy szybko rośnie, a przekazy od emigrantów utrzymują się na stałym poziomie. Co gorsza, jest bardzo prawdopodobne, że coraz gorsza kondycja gospodarek w Europie Zachodniej sprawi, że dochody Polaków za granicą ulegną zmniejszeniu, a tym samym transfery do kraju. To wszystko może w krótkim czasie doprowadzić w Polsce do ostrego kryzysu finansowego. W rezultacie wartość euro i funta może gwałtownie wzrosnąć. A czyż nie tego najbardziej życzą sobie zarobkowi emigranci?