wiara nadzieja zakupy
Na ekonomiczną chandrę najlepsze jest zanurzenie się w oceanie konsumpcji. Kryzys finansowy zatacza coraz szersze kręgi. Korporacje zmniejszają zatrudnienie, tną koszty i racjonalizują wydatki. Rodziny ograniczają zakupy i inwestują oszczędności w złoto. W Londynie zaś w samym środku gorączki spowolnienia ekonomicznego powstało olbrzymie centrum handlowe. Jest w tym coś perwersyjnego. Świątynia konsumpcji jako odpowiedź na załamanie koniunktury. Jako że mam tendencję do perwersyjnych zachowań, a podróż do Londynu zabiera mi zaledwie 2 godziny pociągiem, postanowiłem oddać się we władanie bożka zakupów. Centrum handlowe Westfield ma rozmiar 30 boisk piłkarskich. Znajduje się tam 265 sklepów, 13 kin, 96 ruchomych schodów oraz 47 restauracji. To imponująca szklana wyspa kart kredytowych, gotówki i konsumenckiego optymizmu w morzu recesji i depresji. Disneyland dla entuzjastycznych konsumentów. Czyli ludzi jak ja:) Musimy kupić kilka butelek wina - zaczęła wyliczankę moja druga połówka. Trzeba również kupić jakąś książkę o Chinach żebyśmy w towarzystwie nie wychodzili na ignorantów. Przydałby Ci się także nowy garnitur - zakończyła z uśmiechem, a ja zbladłem. Nie lubię czerwonego wina, nie lubię Chin i nie znoszę garniturów. Być może dlatego że muszę w nich chodzić do pracy. W momencie gdy przekroczyłem próg centrum Westfield, wiedziałem, że kupię nowy garnitur, nową koszulę i niebieski krawat. Po pierwsze dlatego, że krawaty w króliczki które mam w szafie wyszły z mody 15 lat temu, po drugie dlatego, że - ku przerażeniu moich anarchistycznych znajomych - jestem idealnym konsumentem, po trzecie zaś mój bunt przeciwko korporacji kończy się w momencie otrzymania odcinka wypłaty. Wygląda Pan jak milion dolarów - powiedział sprzedawca, kiedy przeglądałem się w lustrze, patrząc na garnitur z niesmakiem. Ten garnitur mówi za Pana - dodał, widząc moje niezdecydowanie. Garnitur faktycznie przemawiał a nawet krzyczał : jestem dynamiczny, daję napiwki. Zacząłem się pocić. Rozejrzałem się w poszukiwaniu pomocy. Za wystawową szybą szklanymi korytarzami przechodzili przerażeni mężowie z wyrazem twarzy jak podczas przechadzki przez krzaki ciernistych krzewów. Z przodu maszerowały zachwycone żony. Zrozumiałem że centrum handlowe to nie jest sklep z narzędziami w którym człowiek wie na czym stoi. Kolor młotowiertarki GBH 2-24 DFR nie musi pasować do desenia roboczej koszuli, a szlifierka kątowa CD 115K nie musi być przykładem ponadczasowej elegancji.